Z życia naszej klasy, z życia naszej szkoły: tolerancja
W tym roku szkolnym zniesiono obowiązek noszenia mundurków. Dla większości z nas jest to powód do radości. Każdy może nosić co zechce. Nie wszystkim uczniom podoba się jednak ubiór innych. Rozmawiałam z piętnastoletnią Agatą na temat odbioru jej przez otoczenie; „Niektórzy uważają mnie za satanistkę, myślą tak pewnie gdy zauważą na jakimś elemencie mojej garderoby czaszkę. Ale to nieprawda, po prostu tak ubierają się ludzi w subkulturze Emo.” Gdy zapytałam ją czy uczniowie są tolerancyjni, odpowiedziała krótko; „Nie”.
Inny.
W naszym gimnazjum zetknęłam się z wyzwiskami dotyczącymi ludzi z klasy specjalnej. Szczególnie jest osoba, której danych z pewnych względów nie chcę podawać. Nie udało mi się z nim podyskutować na ten temat. W związku z jego odmiennością jest skazany na kpiny i docinki. Ostatnio w tej sprawie musiał interweniować dyrektor.
Żadna praca nie hańbi.
Z nieprzyjemnościami spotykają się również panie zatrudnione do utrzymywania czystości. Niektórzy traktują je z wyższością czy nawet pogardą. To oburzające! Jestem ciekawa jak oni zareagowaliby na takie zaczepki. Niech postawią się w roli tej drugiej strony i zobaczą jak to jest miło, gdy ktoś nam ubliża. Jak mogliby funkcjonować, gdyby nie dbały one o porządek? Na szczęście problem ten został już poruszony na jednym z apeli.
Miejmy nadzieję, że od tego czasu nie będzie w szkole opisywanych wcześniej zjawisk.