Pismo uczniów gimnazjum w Dobrzyniu nad Wisłą
Wtorek, 17 października 2017 - 20:56
Strona tytułowa
Artykuły

« Poprzedni Następny »


Powiadom znajomych o tym artykule:
Do:
Od:

Inny nie znaczy gorszy


Lidia Szczypińska 2007-03-09


Spośród 10 tysięcy dzieci w naszym kraju co 20 cierpi na autyzm. Na tą chorobę nie ma żadnego konkretnego lekarstwa, jedynym antidotum, który hamuje jej rozwój jest miłość, ciepło i tolerancja. Dziecko nigdy nie może czuć się samotne.

Majka jest radosną i aktywną dziewczyną, na pierwszy rzut oka nic nie wskazuje na to, że cierpi na autyzm. Ma teraz 16 lat, uczy się w szkole integracyjnej, 14 lat temu nic nie zapowiadało jej choroby.

- Maja jest naszym jedynym dzieckiem, oczkiem w głowie, kiedy wreszcie przyszła na świat nie posiadaliśmy się ze szczęścia, była dużą, zdrową dziewczynką, szybko postawiła pierwsze kroki i zaczęła mówić. Wszystko zmieniło się, gdy skończyła dwa latka – mówi pani Małgorzata, mama Majki.
- Strasznie zaniepokoiło nas jej zachowanie, z radosnej gaduły zmieniła się w zamkniętą w sobie dziewczynkę, często krzyczała, błądziła oczami, zauważyliśmy, że coraz słabiej widzi.

Rodzice z dwuletnią Majką, udali się do okulisty, ten stwierdził, że dziewczynką ma małą wadę wzroku, jednak to nic poważnego, miała tylko nosić okulary i zakraplać oczy, a wada skoryguje się z wiekiem. Tymczasem pani Małgorzata zauważyła, że z rozwojem psychicznym Majki jest coś nie tak, dzieci koleżanek już dawno umiały wypowiadać się pełnymi zdaniami, a ona jakby stała w miejscu.

Kiedy skończyła trzy latka, rodzice zabrali ją na badania do poradni psychologicznej, dopiero tam trafnie zdiagnozowano dziewczynkę, stwierdzono, że cierpi na autyzm.
- Słyszałam kiedyś o tej chorobie ale nie interesowałam się tym, bo po co? Teraz wiem już o niej prawie wszystko - wzdycha pani Małgosia.

Państwo Kwiatkowscy nie poddali się, szukali ośrodków rehabilitacyjnych, czytali wszystkie dostępne im książki na ten temat, starali się sami zadbać o jej prawidłowy rozwój.
Pani Małgosia na zmianę z mężem zajmowała się Majką, oboje ciężko pracowali, żeby niczego jej nie zabrakło. Wytężone zajęcia z córką przyniosły efekt. W wieku ośmiu lat dziewczynka zaczęła wreszcie mówić zdaniami, wyrażała swoje potrzeby.

- Byliśmy tacy szczęśliwi, widzieliśmy, ze nasze starania nie poszły na marne, że teraz może być już tylko lepiej – wspomina pani Małgorzata.
Z czasem zaczęła uczyć ją liter, a później czytania.
- Widzieliśmy, że Majka czerpie z tego przyjemność, jednak w wieku dziewięciu lat czytała tak, jak powinna robić to mając sześć.

Później rodzice wdrażali ją powoli w świat liczb, co było najtrudniejsze.
- Było mi czasem przykro, kiedy córka wychodziła na podwórko, a inne dzieci śmiały się z niej i namawiały ją do robienia z siebie pośmiewiska, straszyły, a ona to wszystko bardzo przeżywała. Dlatego, kiedy skończyła dziesięć lat postanowiliśmy wysłać ją do szkoły, trafiła do placówki integracyjnej.

-Pierwszy tydzień, był koszmarem, wracała do domu z płaczem, że czuje się tam źle, że woli zostać w domu. Długo jej tłumaczyłam, że jest już duża i jak wszystkie dzieci musi chodzić do szkoły. Opłaciło się teraz Maja chętnie wychodzi z domu na lekcje, ma wiele koleżanek.
- Szkoła integracyjna to chyba najlepsze miejsce gdzie mogła znaleźć się nasza córka, żadne rehabilitacje nie przyniosły takich efektów jak kontakt z rówieśnikami – mówi dumny tata pan Tomasz.
- Bardzo lubię chodzić do szkoły, mam tam fajne koleżanki i wszyscy się bardzo lubimy – ocenia szkołę Majka.

-W szkole integracyjnej nikt nie wyśmiewa dzieci upośledzonych czy niepełnosprawnych, każdy jest zaakceptowany takim jaki jest. To wspaniała placówka- dodaje pani Małgorzata.

W szkołach integracyjnych inność nie stanowi żadnego problemu, wszyscy szanują się nawzajem, panuje przyjazna atmosfera. Dlatego też powinniśmy zaapelować do ministra edukacji, aby zamiast martwić się o mundurki, pomyślał o zwiększeniu liczby takich szkół, albo chociaż wywarł nacisk na młodzież, żeby inność była tolerowana.

Dzisiejsza młodzież jest bardzo nietolerancyjna, co powinno być niepokojące. Teraz pokazuje się im, że jeśli dziecko jest niepełnosprawne to można je spokojnie zostawić w domu dziecka, szpitalu lub innej placówce, zakłada się, że życie z „takim” dzieckiem będzie tylko udręką i kłopotem.

Coraz bardziej młodzież przyzwyczaja się do powszechnej nietolerancji i nie akceptacji wszystkiego co inne.

-Nigdy nie czuję się gorsza od innych, Ci którzy nie potrafią zaakceptować mojej odmienności powinni tak się czuć – kończy Majka.

Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj




Komentarze
1. .... Karolina;) 2007-03-14


Szukaj Pomoc do wyszukiwania
Opublikowane
Archiwum

Uwagi dla redaktora
Wyślij list do redaktora

Kalendarz



Webvoter

Miasto i Gmina Dobrzyń: www.dobrzyn.pl

Dobrzyn upon Vistula


NAWOJKA
Redaktor naczelny:   Wiktoria Jankowska
Webmaster:   Elżbieta Wierzbicka
Współpracownicy:   Klaudia , Dominika, Marta , Wiktoria, Paulina, Aleksandra, Wiktoria, Dominika , Oliwier, Elżbieta, Iga , Igor