Pismo uczniów gimnazjum w Dobrzyniu nad Wisłą
Sobota, 21 października 2017 - 03:21
Strona tytułowa
Artykuły

« Poprzedni Następny »


Powiadom znajomych o tym artykule:
Do:
Od:

Prawdziwa historia


Karolina Rybarska 2010-03-06


Aron Ralston to alpinista, który w swoim życiu stanął przed trudnym wyborem. Z jednej strony śmierć z głodu i pragnienia, z drugiej samodzielna amputacja ręki zwykłym scyzorykiem.

To nie scena z książki czy jakiegoś filmu, ale prawdziwa historia prawdziwego człowieka.

Może jednak od początku. 23 kwietnia 2003r Aron wybrał się na samotną wędrówkę po Blue John Canyon w stanie Utah (USA).

Gdy przechodził przez jedną ze szczelin, na jego drodze pojawił się tkwiący między skałami głaz, który uniemożliwiał bezpieczne przejście. Musiał się na niego wspiąć, a następnie ześlizgnąć po drugiej stronie. W tym momencie głaz obsunął się i ręka Arona została zmiażdżona pomiędzy ścianą kanionu a głazem.

Nie mogąc jej wyciągnąć, znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Miał tylko plecak, a w nim dwie kanapki, butelkę wody, odtwarzacz CD, aparat fotograficzny, kamerę, linę wspinaczkową, podstawowy sprzęt wspinaczkowy i mały niezbędnik przy pomocy, których bezskutecznie próbował sobie pomóc.

Chociaż nie powiadomił o swojej wyprawie nikogo bliskiego, miał nadzieję, że ktoś go niedługo znajdzie.

Jednak mijające godziny sprawiały, że zaczynały go nachodzić myśli o czekającej go niechybnie śmierci. Z uwięzioną ręką i w pozycji stojącej zmuszony był spędzić dzień i noc.

Po 24 godzinach, zdecydował się nakręcić film dla rodziny. Swoje pożegnanie, przeprosiny oraz sytuację, w której się znalazł.

Następnego dnia skończyła mu się woda. Spragniony i wyczerpany wpadł na pomysł, na który zdobyłoby się niewielu. By żyć postanowił odciąć sobie uwięzioną rękę.

Zwykłym scyzorykiem łatwo przeciął skórę i mięśnie, jednak z kością miał problem. Używając głazu jako dźwigni, całą swoją siłą wygiął rękę, aż kość pękła.

Adrenalina skoczyła mu tak bardzo, że nie czuł żadnego bólu, ale mocno krwawił. Przeciął jeszcze ścięgna i był wolny. Owinął ranę i resztkami sił udał się w stronę wyjścia z doliny.

Znalazła go prowadząca poszukiwania straż i helikopterem przetransportowano go do szpitala.
Po miesiącach leczenia udało mu się wrócić do zdrowia. Wrócił również do wspinaczki.

Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Szukaj Pomoc do wyszukiwania
Opublikowane
Archiwum

Uwagi dla redaktora
Wyślij list do redaktora

Kalendarz



Webvoter

Miasto i Gmina Dobrzyń: www.dobrzyn.pl

Dobrzyn upon Vistula


NAWOJKA
Redaktor naczelny:   Wiktoria Jankowska
Webmaster:   Elżbieta Wierzbicka
Współpracownicy:   Klaudia , Dominika, Marta , Wiktoria, Paulina, Aleksandra, Wiktoria, Dominika , Oliwier, Elżbieta, Iga , Igor