Pismo uczniów gimnazjum w Dobrzyniu nad Wisłą
Sobota, 21 października 2017 - 10:25
Strona tytułowa
Artykuły

« Poprzedni Następny »


Powiadom znajomych o tym artykule:
Do:
Od:


Dziewczyna z piwnicy ! ;(


Weronika Wojtowicz 2011-05-12

Obrazek:swiat-wedlug-ksiazek.blogspot.com



Szperając trochę po Interii znalazłam coś, co mnie bardzo zaciekawiło :)

Kiedy 2 marca 1998 roku została uprowadzona do białej furgonetki,
spodziewała się najgorszego. W czasie poprzedzającym jej uprowadzenie przez
austriackie media przetoczyły się historie innych dziewczynek, które
porwano i, najczęściej, brutalnie wykorzystano i zabito. Natascha myślała,
że jest kolejną z nich, choć, jak sama przyznaje, wydawało jej się, że
nie wpisuje się w obraz dziewczynek, które stawały się ofiarami: blondynek
o eterycznej urodzie. Ona sama była pulchną dziewczynką o ciemnych
włosach. Wydawało jej się, że nic jej nie grozi. " Nie miałam
pojęcia jak bardzo się myliłam" - przyznaje po latach.

Nowe życie

W dniu porwania Natascha wyszła z domu bez pożegnania z matką, z którą
wcześniej się pokłóciła, choć matka wielokrotnie powtarzała, że nie
wolno rozstawać się w gniewie, bo nie wiadomo, czy jeszcze się spotkamy.

Najpierw myślała, że podzieli los dziewczynek, o których wcześniej
słyszała w mediach: zostanie wykorzystana i zabita. Tak się jednak nie
stało, porywacz utwierdzała ją w przekonaniu, że to porwanie na zlecenie i
że wkrótce ma ją ktoś odebrać od niego, później mówił, że czeka na
okup, którego jej rodzice nie chcą zapłacić.

Mijały kolejne dni, jednak sytuacja Nataschy nie zmieniała się.

"Jako osoba dorosła często rozmyślałam o tym, w jaki sposób
przetrwałam tamtą chwilę. Cała ta sytuacja była tak przerażająca, że
już na samym początku uwięzienia mogłam się całkowicie załamać. Jednak
umysł ludzki jest w stanie dokonywać rzeczy zadziwiających - poprzez
oszukiwanie siebie i redukowanie własnych możliwości, aby nie poddać się
w sytuacji, która z logicznego punktu widzenia byłaby nie do pojęcia."
- pisze dorosła Natascha Kampusch, wspominając moment porwania.

Dziś Kampusch uważa, że przetrwała, bo wówczas, w momencie porwania,
umysł dziesięciolatki cofnął się do stadium pięcioletniego dziecka,
które wszystko akceptuje. Kiedy zrozumiała, że porywacz jej nie uwolni i
może w tej kwestii liczyć tylko na siebie, podjęła decyzję, że ucieknie,
kiedy będzie odpowiednio duża i silna - " Zabiorę cię stąd,
przyrzekam. Teraz nie możesz jeszcze uciec, jesteś jeszcze zbyt mała. Ale
kiedy będziesz miała osiemnaście lat, obezwładnię porywacza i zabiorę
cię z tego więzienia. Nigdy cię nie opuszczę" - obiecała samej sobie
Natascha. - "Zawarłam umowę własnym późniejszym "ja".
Dotrzymałam słowa."

Dom Wofganga Priklopila jest dziś własnością Nataschy Kampusch /Getty Images
Nie jesteś już Nataschą

Stosunek porywacza do Nataschy zmieniał się w czasie jej uwięzienia. W
pierwszych dniach po porwaniu "(...)poprosiłam, żeby został przy mnie,
położył mnie do łóżka tak, jak trzeba,i opowiedział bajkę na dobranoc.
Poprosiłam nawet, żeby mnie ucałował na noc, tak jak robiła moja matka,
zanim po cichu zamknęła drzwi do mojego pokoju. Wszystko po to, aby
zachować pozory normalności. A on wdał się w tę grę. Z mojego plecaka,
który postawił gdzieś za drzwiami więzienia, wyciągnął książeczkę z
bajkami krótkimi historyjkami, położył mnie na materacu, przykrył cienkim
kocem, a sam usiadł na podłodze. Potem zaczął czytać. "

Stosunek Wolfganga Priklopila diametralnie zmienił się, gdy Natascha
zaczęła dojrzewać. Wówczas coraz częściej dawał jej do zrozumienia, że
jest jego niewolnicą, że porwał ją i uwięził po to, by wychować sobie
odpowiednią partnerkę - taką, która będzie gotowała, prała, sprzątała
i spełniała jego zachcianki nie przestając go uwielbiać.

"Teraz znajdowałam się pod nieustanną obserwacją. Nie mogłam zrobić
ani kroku, który nie były mi wcześniej nakazany. Musiałam tak stać,
siedzieć albo chodzi, jak mi nakazał porywacz. Musiałam pytać o
pozwolenie, kiedy chciałam wstać albo usiąść, zanim przekręciłam
głowę na bok albo wyciągnęłam rękę. Nakazywał mi, gdzie mam skierować
wzrok, i odprowadzał mnie nawet do toalety. Nie wiem już, co było gorsze:
czas spędzony samotnie w piwnicy czy też okres, kiedy przez sekundę nawet
nie byłam sama."

W tej piwnicy Natascha spędziła 8 lat /Getty Images
Coraz częściej także pragnął werbalnego potwierdzania swojej pozycji,
każąc, np. nazywać się "maestro". Natascha nigdy nie wchodziła
w tę grę, czym narażała się na dodatkowe upokorzenia.

Izolacja, władza nad całym życiem dziewczyny regulowana dostawami
pożywienia (porywacz przez całe lata powtarzał, że Natascha jest zbyt
gruba, choć były momenty w jej życiu, kiedy była na granicy śmierci
głodowej), bodźcami w postaci nieustannego światła lub ciemności,
przemowami przez zainstalowany w piwnicy nadajnik, przemoc fizyczna i
psychiczna, nieustanne upokorzenia to system wychowawczy wielbiciela Hitlera -
technika telekomunikacyjnego Wolfganga Prikolopila. Maltretowanie i głód
stały się codziennością Nataschy - "kto nie pracuje, ten nie musi
jeść" - mawiał Priklopil.

Nie ma absolutnego zła

Natascha nigdy nie potępiła Priklopila, uważając, że także on sam jest
ofiarą, przede wszystkim nadopiekuńczej matki. Sprzeciwia się jednak
klasyfikowaniu jej przypadku jako syndromu sztokholmskiego, więziona przez
osiem lat w piwnicy Natascha Kampusch uważa, że nie ma absolutnego zła.

Zdaniem Kampusch to właśnie dzięki wybaczeniu porywaczowi udało jej się
przetrwać koszmar, który zgotował jej Priklopil. Dzięki temu, że w
najtrudniejszych dla niej sytuacjach poniżenia, bólu i upokorzenia
potrafiła dostrzec w porywaczu człowieka, jej samej udało się zachować
godność i siłę do walki.

"Czułam wtedy, że sprawca nie zdoła złamać mnie przemocą fizyczną.
Kiedy ciągnął mnie po schodach w dół do piwnicy, moja głowa uderzała o
każdy stopień i żebra były obtłukiwane, wtedy osobą, którą rzucał w
ciemności na podłogę, nie byłam ja. Kiedy przyciskał mnie do ściany i
dusił, aż robiło mi się czarno przed oczami, to nie ja walczyłam o każdy
haust powietrza. Ja byłam bardzo daleko, w miejscu, gdzie nie mógł mnie
dosięgnąć najsilniejszymi nawet kopniakami ani ciosami."

Dla świata zewnętrznego porywacz pozostawał zapewne człowiekiem uprzejmym
i nieśmiałym. Porządek i zasady były dla niego najważniejsze. W piwnicy
do głosu dochodziła jego natura i uczucia, które na górze musiał tłumić.

"Poznałam dwie twarze Wolfganga Priklopila, których nikt chyba nie
zdołał dojrzeć. Jedna sygnalizowała silne dążenie do władzy i ucisku
innych. Drugą charakteryzowała niezrealizowana potrzeba miłości i
uznania." - pisze Kampusch.

Natascha Kampusch spędziła w piwnicy 3096 dni.Kiedy trafiła do swojego
podziemnego więzienia miała 10 lat, wyszła z niego jako dorosła kobieta.
23 sierpnia 2006 roku, korzystając z tego, że po raz pierwszy od ośmiu lat
porywacz spuścił ją z zasięgu wzroku, uciekła. Wolfgang Priklopil
popełnił samobójstwo.

Wszystkie cytaty pochodzą z książki Nataschy Kampusch 3096 dni, która
ukazała się nakładem wydawnictwa Sonia Draga.

Skomentuj     Wyślij artykuł do znajomego:     Wydrukuj






Szukaj Pomoc do wyszukiwania
Opublikowane
Archiwum

Uwagi dla redaktora
Wyślij list do redaktora

Kalendarz



Webvoter

Miasto i Gmina Dobrzyń: www.dobrzyn.pl

Dobrzyn upon Vistula


NAWOJKA
Redaktor naczelny:   Wiktoria Jankowska
Webmaster:   Elżbieta Wierzbicka
Współpracownicy:   Klaudia , Dominika, Marta , Wiktoria, Paulina, Aleksandra, Wiktoria, Dominika , Oliwier, Elżbieta, Iga , Igor